Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

reklama
 Auta do driftu za rozsądne pieniądze – które wybrać?
kalendarz 22/03 2020

Auta do driftu za rozsądne pieniądze – które wybrać?

Nowości

Popularność jazdy bokiem w Polsce stale rośnie, przybywa również amatorskich zawodów i treningów, w czasie których można trenować kontrolowanie poślizgu w bezpiecznych warunkach.

Praktycznie każdym autem można się ścigać, ale kiedy chodzi o drift, to bez napędu na tył i odpowiedniej mocy nawet nie ma co stawać na torze. Dlatego razem z Pawłem Trelą, jednym z najlepszych drifterów w Europie i konstruktorem samochodów sportowych, prezentujemy 8 modeli, które warto rozważyć na starcie przygody z driftingiem.

Ford Sierra

Sierra to model dobrze znany fanom motorsportu. Rajdówki oparte na tym aucie na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku szalały na odcinkach specjalnych Rajdowych Mistrzostw Świata. A w Polsce kojarzymy ten samochód przede wszystkim z legendarnym Marianem Bublewiczem. Dzięki seryjnemu napędowi na tył, solidnej konstrukcji i stosunkowo niskiej cenie Ford Sierra jest chętnie wybieranym autem przez początkujących drifterów. Auto było dostępne również z różnymi silnikami – od jednostek R4 o poj. 1.3 do silników V6, a nawet V8.

Ten model nie jest jednak pozbawiony wad. „Sam zaczynałem od Sierry, ale było to kilkanaście lat temu, kiedy na rynku wtórnym nie brakowało używanych egzemplarzy i części do tego auta. Dzisiaj nie jest już tak łatwo. Sama konstrukcja również nie jest idealna – auto swoje waży i nie prowadzi się najlepiej. Na Sierrę możemy się skusić, jeśli uda nam się dostać takie auto za okazyjne pieniądze. Ale raczej nie będzie materiałem na rozwojowy projekt” – mówi Paweł Trela.

Opel Omega

Omega to konstrukcja zbliżona do Sierry – rodzinny samochód z napędem na tył. Auto powstało w dwóch generacjach, a ostatnia (produkowana w latach 1994 – 2003) dobrze nadaje się na pierwsze treningi driftu. Z racji młodszego wieku samochód jest tańszy w zakupie i zdecydowanie łatwiej dostępny. Nietrudno jest też znaleźć egzemplarz z ponad 200-konną V-szóstką pod maską.

Niestety, w wielu mocniejszych specyfikacjach Omega jest wyposażona w automatyczną skrzynię biegów, która mocno ogranicza driftignowy potencjał auta. Samochód boryka się też z podobnym problemem, co Sierra – jest ciężki i nawet większy od samochodu Forda.

BMW serii 3

Kompaktowe BMW urosło już do miana legendy driftu i sięgają po nie zarówno amatorzy, jak i doświadczeni zawodnicy. Na zawodach driftingowych zobaczymy przeróżne wersje i generacje serii 3 – od już dość wiekowej E30, przez E46, do E92. Wśród początkujących największą popularnością cieszy się jednak odsłona E36, obecnie najtańsza w zakupie i utrzymaniu. W przypadku tego auta najlepiej zwrócić uwagę na wersję 328i z silnikiem R6 2.8 o mocy około 190 KM.

„E36 jest bardzo dobrze znanym modelem w drifcie i zdecydowanie jednym z najbardziej opłacalnych. Z dostępnością części nie ma problemu, nie brakuje nawet tych tworzonych specjalnie z myślą o jeździe bokiem. Uwagę trzeba zwrócić jednak na dyferencjały i półosie, które ciężko znoszą większą moc, niż przewidział producent auta” – mówi dwukrotny driftingowy mistrz Polski.

Lexus IS

IS jest konkurentem serii 3 i również interesującą bazą na auto do driftu. Szczególnie, kiedy weźmiemy pod uwagę pierwszą generację modelu w wersji IS 300. W tym wariancie kompaktowego Lexusa wyposażono w silnik R6 3.0 2JZ w wolnossącej odmianie GE, znany chociażby z Toyoty Supry i bardzo ceniony w świecie driftu.

Chociaż fabrycznie jednostka ta zapewnia nieco ponad 200 KM, okazuje się niezwykle podatna na modyfikacje. Wyciśnięcie z niej 500 KM nie stanowi wielkiego problemu, a można pokusić się nawet o wyższe wartości. „W aucie, którym startuje mam właśnie motor 2JZ-GE z dołożoną turbosprężarką. Na większej mapie silnik wytwarza około 860 KM oraz 1000 Nm i wytrzymuje takie wartości bez problemu. Nic dziwnego, że z tego motoru korzysta większość driftingowego świata” – tłumaczy Paweł Trela.

Odmiany z silnikiem 2JZ kosztują więcej niż pozostałe warianty i występują niemal wyłącznie z automatem, ponieważ w Europie jednostka ta nie była łączona z manualną skrzynią biegów. Części do Lexusa IS nie należą do najtańszych, jednak samochód słynie z bezawaryjności i jest ceniony przez użytkowników.

Lexus GS

Większy brat Lexusa IS to kolejna warta rozważenia propozycja do driftu. Tylnonapędowe auto jest produkowane od 1993 r, a pierwsza i druga generacja modelu również występowały z silnikiem 2JZ. W ofercie była dostępna nie tylko wersja wolnossąca silnika, ale także podwójnie doładowana GTE. Pod maskę samochodu trafiał również solidny silnik V8 z rodziny UZ. Zapaleni drifterzy muszą jednak pamiętać, że Lexus GS był zawsze oferowany wyłącznie z automatem. Rozważając ten samochód trzeba mieć również na uwadze większe rozmiary oraz cenę części do auta.

„Driftowóz zbudowany na Lexusie IS czy GS nie będzie najtańszy w budowie i utrzymaniu. Ale to solidne auta, które mogą okazać się rozwojową bazą. Szczególnie, gdy od razu wybierzemy odmianę z silnikiem 2JZ. Na polskiej scenie driftingowej nie są to popularne konstrukcje, więc wybór któregoś z nich pozwoli wyróżnić się wśród wielu BMW i Nissanów. Interesująca propozycja dla bardziej ambitnych i z grubszym portfelem” – ocenia konstruktor.

Mercedes Klasy C

Klasa C jest autem zbudowanym według podobnych założeń co IS Lexusa, czy BMW serii 3. Samochód stworzono głównie z myślą o podróżowaniu w komforcie, ale i nim bez większych trudności poszalejemy bokiem na torze. Oczywiście pod warunkiem, że wybierzemy wersję z wystarczająco mocnym silnikiem.

Dla początkujących drifterów najlepszą propozycją będzie egzemplarz pierwszej generacji modelu, produkowanej w latach 1993 – 2001 lub drugiej (2000 – 2007). Rozsądnie prezentują się wersje C200 Kompressor i C230 Kompressor, z doładowanymi benzyniakami 2.0 i 2.3 o mocy dochodzącej do 200 KM. Niestety egzemplarze z manualną skrzynią biegów są dosyć rzadko spotykane.

Volvo 900

Volvo pożegnało się już z napędem na tył, ale kiedyś sprawy miały się zupełnie inaczej. A modele z serii 200, 700 i 900 wychowały wielu skandynawskich rajdowców i drifterów, którzy za ich kierownicą ćwiczyli pokonywanie bokiem leśnych szutrów. Seria 900 wydaje się być dzisiaj najrozsądniejszą propozycją szwedzkiej marki. Auto powstawało w latach 1990 – 1998, więc nie ma jeszcze kolekcjonerskiego statusu i dostaniemy je za mniej niż 10 tys. złotych, a dostępność części nie jest wielkim problemem. W ogłoszeniach znajdziemy egzemplarze z benzynowym silnikiem R6 2.9 o mocy 200 KM, który zapewni wystarczającą dawkę mocy na początek. Silnik ten często występuje jednak z automatyczną skrzynią biegów.

„Stare, tylnonapędowe Volvo są ciekawymi propozycjami dla początkujących drifterów. Te auta zniosą naprawdę wiele, a ich długość sprawia, że mamy dużo czasu na opanowanie auta w drifcie. Wady? Na pewno dostępność części nie tak szeroka, jak w przypadku niemieckich konkurentów” – ocenia Trela.

Mazda MX-5

Ciekawie prezentuje się również Mazda MX-5, szczególnie jej druga generacja o oznaczeniu NB. To niewielki, tylnonapędowy kabriolet, którego największymi zaletami są niska masa i rozsądne ceny. Auto kupimy już za około 10 tys. złotych, a z dostępnością części i kosztami utrzymania nie będzie problemu. Idealne auto do driftu? Nie do końca…

„MX-5 to ciekawe auto na start przygody z motorsportem – jest lekkie, małe i zwinne, dlatego cieszy się dużą popularnością na imprezach typu track day. Z pewnością nada się do pierwszych prób opanowywania poślizgów, ale jeśli myślimy bardziej poważnie o drifcie, to nie będzie tak łatwo. Mały rozstaw osi sprawia, że auto w poślizgu zachowuje się nerwowo, a fabryczne jednostki nie imponują mocą” – mówi Trela.

Na liście zabrakło wielu legend driftingu, takich jak Toyoty Supra i Corolla AE86, Mazda RX-7, czy Nissany 200SX albo Skyline. Te modele oczywiście świetnie nadają się do jazdy w kontrolowanym poślizgu, ale mają dzisiaj kolekcjonerski status, więc nie dość, że trudno je zdobyć, to zyskują bardzo wysokie ceny. A koszty i dostępność części nie ułatwiają zadania./oprac. ns/


Tagi:
drift, auta do driftu, Paweł Trela, Ford Sierra, Opel Omega, BMW serii 3, Lexus IS, Lexus GS, Mercedes Klasy C, Volvo 900, Mazda MX-5

Zobacz podobne artykuły:

Skoda Peaq - Ostatnie szlify
kalendarz 21/06 2026

Skoda Peaq - Ostatnie szlify

Prezentacje / Nowości

2026.06.21

Skoda testowała swojego największego elektrycznego SUV-a na mrozie i w upale.
BMW M3 Touring 24H - Od żartu do startu na Nürburgringu
kalendarz 15/05 2026

BMW M3 Touring 24H - Od żartu do startu na Nürburgringu

Prezentacje / Nowości

2026.05.15

Żarty prima aprilisowe najczęściej są brane z dużym przymrużeniem oka i zapomina się o nich następnego dnia, a tymczasem...
Lexus LBX Morizo RR - Z mocą Veyrona
kalendarz 03/05 2026

Lexus LBX Morizo RR - Z mocą Veyrona

Prezentacje / Nowości

2026.05.03

Najmniejszy model Lexusa ma za sobą driftingowy debiut na torze Fuji.
Najnowsze artykuły:
Kupujesz diesla?

Kupujesz diesla?

Używane

2026.06.26

Te roczniki są najbardziej ryzykowne.
Toyota Off‑Road Festival 2026

Toyota Off‑Road Festival 2026

Moto fanatyk

2026.06.26

Miłośnicy terenowych Toyot spotkali się na Mazurach.
Rusza sezon driftingu

Rusza sezon driftingu

Wiadomości / Moto sport

2026.06.26

Nadarzyn rozpoczyna sezon Driftingowych Mistrzostw Polski 2026.